10.03.2010 12:00

Dzień Kobiet w Komorowie

29
Stowarzyszenie K40 już po raz szósty zorganizowało w Dzień Święta Kobiet imprezę dla mieszkańców Komorowa. W tym roku wystąpił kabaret Skeczów Męczących z Kielc. W wieczorze uczestniczył Krzysztof Grabka, wójt Gminy Michałowice wraz z żoną.
Mieszkańcy Komorowa i okolic przyzwyczaili się, że Stowarzyszenie K40 każdego roku zachęca do świętowania Dnia Kobiet. I każdego roku zaprasza do Komorowa inny, znany kabaret. Mieszkańcy bardzo polubili te imprezy i bardzo chętnie przybywają do Oberży u Michała.
W latach ubiegłych, właśnie z okazji tego święta, dzięki finansowaniu przez Gminę Michałowice, gościły kabarety Rak, OTTO, kabaret HRABI, kabaret Jacka Ziobro, a także kabaret Paranienormalni z Jeleniej Góry. W rym roku zaprezentował się kabaret Skeczów Męczących z Kielc.

Lucyna Kowalska ze Stowarzyszenia K40 przywitała zebraną publiczności i podziękowała wójtowi Krzysztofowi Grabce za obecność i współfinansowanie imprezy. Zachęcała, aby w przyszłym roku święto Dnia Kobiet zorganizowali komorowscy mężczyźni.

Krzysztof Grabka, wójt Gminy Michałowice, złożył najlepsze życzenia wszystkim paniom i na ręce Lucyny Kowalskiej podarował bukiet wiosennych kwiatów. Powiedział, że ma nadzieję, że jeszcze wiele dobrych imprez uda się wspólnie zorganizować.

Kabaret Skeczów Męczących wystąpił w składzie: Karol Golonka, Jarosław Sadza, Marcin Szczurkiewicz, Michał Tercz i Robert Stróżyk. Ich program rozpoczął się na sportowo: piosenką o piłce nożnej i wyznaniach trenera. Były też skecze o wieczorze kawalerskim, parafraza teleturnieju Kocham Polskę,czy hymn Euro 2012.

Wieczór upamiętniający święto kobiet, odchodzące powoli do lamusa, to wspaniała okazja do poznania się i spędzenia czasu w miłym, sąsiedzkim towarzystwie. Do zobaczenia 8 marca, kolejnego roku!










Grupa kabaretowa istnieje od 2003 roku.
A oto, co piszą o sobie artyści:
Karol Golonka - stara się pisać i reżyserować (ma nawet o tym dwie książki), ograniczony kompozytor (komponuje w oparciu o 4 chwyty gitarowe), fenomen wśród multiinstrumentalistów ( gra na jednym instrumencie), charakterystyczna różowa koszulka to jego wymysł (kabaret się od tego odcina),w duetach z Jarkiem z reguły gra mądrzejszego, ale naprawdę lubi grać postacie małomiasteczkowe, a wtedy wręcz nie można uwierzyć że są aż tak małe miasteczka.
Jarosław Sadza - nieokiełznany, kontestator, wie to, co wszyscy, a poza tym wie jeszcze swoje, okazuje się, że lubi się fotografować za pomocą fotoradaru. Potrafi zmieniać twarz stąd też nazywany bywa przez resztę Plastusiem, gra na całego do momentu aż się zagra;
Marcin Szczurkiewicz - mistrz ciętej riposty, nie zawsze nadającej się do użycia na scenie, ale jemu to nie przeszkadza, z upodobaniem wciela się w rolę księdza, gdyż posiada perfekcyjnie skrojoną sutannę; posiada głos, słuch i wygląd (co więcej potrafi korzystać z tego jednocześnie), stara się pisać, na scenie najlepiej gdy jest sobą, bo po prostu prywatnie jest śmieszny.
Michał Tercz- posiada głos i słuch ( niestety nie korzysta z nich jednocześnie),czasami można odnieść wrażenie że nie korzysta z nich w ogóle, dobrze przyprawia teksty, jego największe kreacje aktorskie mają od 1 do 3 promili. Na scenie potrafi być zabawny, nawet gdy się mało odzywa, a może szczególnie wtedy.
Robert Stróżyk - mistrz drugiego planu, jeżeli chodzi o zdjęcia, ale za to pierwszoplanowy technik i akustyk. Jak mawiamy na występach 'mniej widoczny ale równie potrzebny'.
Autor: Beata Izdebska-Zybała
Opublikowany przez: Beata Izdebska-Zybała