23.12.2014 11:55

Mikołajkowe szaleństwa w Nowej Wsi oraz Opaczy-Kolonii

335
Święty Mikołaj, oczywiście z ogromnym workiem prezentów, najprawdziwszy z prawdziwych, najlepszy z najlepszych, razem ze Śnieżynką i pomocnikiem św. Mikołaja, przybył 20 grudnia 2014 r. najpierw, przed obiadem, do remizy strażackiej w Nowej Wsi, a następnie, po obiedzie do świetlicy w Opaczy-Kolonii.

Dzieci długo, długo czekały na Świętego Mikołaja. Niecierpliwiły się: oczywiście, ale nie nudziły. Trwał bal – wielki mikołajkowy bal. Jak powiedziała Śnieżynka, dzieci musiały sobie zasłużyć na św. Mikołaja – musiały go wytańczyć i wyśpiewać: na wielkim mikołajkowym balu.

 

Bal w Nowej Wsi był najwspanialszy i najwspanialszy był bal w Opaczy-Kolonii. Nic dziwnego, ponieważ w naszej gminie mamy najwspanialsze dzieci. Jak już napisaliśmy, przybył najlepszy i najprawdziwszy św. Mikołaj i co trzeba dodać z najlepszą ekipą: Śnieżynką i pomocnikiem św. Mikołaja. Wszyscy oni są znanymi, znakomitymi aktorami teatralnymi i filmowymi, o wszechstronnych umiejętnościach, aktorskich, ale również wokalnych oraz tanecznych. Na obydwu balach wystąpili pod pseudonimami, więc nie zdradzimy ich nazwisk, choć pewnie nietrudno dowiedzieć się, jakie są to nazwiska. Mikołaja i jego pomocników wspierał muzyką didżej, najlepszy z najlepszych – Marcel. 

 

Bale w Nowej Wsi i w Opaczy udały się jeszcze z jednego powodu. Śnieżynka wytłumaczyła dzieciom, ale i rodzicom oraz dziadkom, że do tańczenia i śpiewania najważniejszy jest mięsień śmiechu. Trzeba go intensywnie trenować. Mikołajkowe szaleństwo zaczęło się więc od rozgrzewki mięśnia śmiechu. Uśmiech, śmiech stał się wręcz zaraźliwy.

 

Dzieci tańczyły kółko graniaste: balonik się zwiększa i zmniejsza – wołała Śnieżynka; użyczały swych nóg stonodze; pokazywały – tanecznie, jak rozgrzać się w mróz („Ucha, cha nasza zima zła”). Rozlegał się śpiew: „Dziś jest magiczny dzień”. Była niebezpieczna zabawa w krokodyla – dzieci przebiegały (przepływały) przez Nil, gdzie czyhał na nie krokodyl. Coś tam było o czarnym baranie („Gdzieżeś ty bywał czarny baranie”), który trafił do młyna i pobrudził na biało swój kożuszek. Bim bam wybijał zegar, co dwa wąsy ma. „Co za hałas, co za krzyki” maszerowały ołowiane żołnierzyki. Itp., itd., itp., itd. Szaleństwa trwały do upadłego.

 

Bale różniły się. Do Opaczy-Kolonii dotarł chudy jak tyka klown Kluseczka. Do Nowej Wsi spóźnił się, bo wiadomo, klowny są niepoważne. Taki niby nieporadny rozbawiał milusińską i dorosłą publiczność, bo potrafił zaczarować, odczarować, wyczarować; żonglować, skakać. Nawet o 360 stopni, po desce stojącej na walcu.

 

Wielkim finałem balów w Nowej Wsi oraz Opaczy było oczywiście przybycie św. Mikołaja. Dzieci, pewnie zachęcone występami Śnieżynki oraz pomocnika Mikołaja, dziękowały Mikołajowi za prezenty piosenkami i wierszykami. Wręcz każde dziecko chciało się popisać przed Mikołajem, nawet takie bardzo małe. Mikołaj był oczywiście szczęśliwy, że mógł wysłuchać młodych, utalentowanych artystów.

 

Spotkania świąteczne dla dzieci zostały sfinansowane z funduszów sołeckich Nowej Wsi i Opaczy-Kolonii. 

Opublikowany przez: Stanisław Szałapak

Zobacz także