Wernisaż wystawy fotografii Mariusza Marcysiaka - Ana Sahraoui/Jestem Saharyjczykiem
15(19 czerwca, godz. 18:30).
Spotkaniu będą towarzyszyły brzmienia Afryki w wykonaniu duetu:
- Agnieszka Zdziech i Piotr Brymas.
Miejsce:
- sala multimedialna w Urzędzie Gminy Michałowice.
Ana Sahraoui
Zapraszam do obejrzenia wystawy, której tytuł w wolnym tłumaczeniu brzmi: „Jestem Saharyjczykiem”.
Jeżeli brać pod uwagę tylko ilość czasu, który spędziłem na tej największej na świecie pustyni to gruba przesada, żebym mógł tak o sobie mówić, ale jest coś jeszcze. Tym czymś jest zachwyt.
Wyprawa przez Saharę to doświadczenie, które trudno porównać z jakąkolwiek inną podróżą. Wjeżdża się na nią powoli. Najpierw znikają ostatnie zabudowania, potem kończy się asfalt, aż w końcu zostaje już tylko droga wyznaczana przez kierowcę, jego wewnętrzny kompas, który potrafi czytać tę przestrzeń lepiej niż GPS.
Prezentowane na wystawie fotografie powstały podczas moich dwóch wypraw do Parku Narodowego Tassili n'Ajjer, położonego w południowo-wschodniej Algierii, tuż przy granicy z Libią i Nigrem.
Ten wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO obszar słynie z niezwykłych formacji skalnych, olbrzymich wydm i prehistorycznej sztuki naskalnej. Jednak żadna informacja nie przygotowała mnie na skalę tego spotkania.
Park Narodowy Tassili n'Ajjer rozciąga się na powierzchni ponad 72 tyś km², a podróż przez jego obszar nie przypomina zwykłej wycieczki. To raczej wyprawa przez teren, na którym za każdą skałą lub wydmą odsłania się nowa scena. Raz są to wysokie ściany skał, porowate i rzeźbione przez wiatr tak długo, że wyglądają jak gotowe dekoracje do filmu science fiction. Innym razem gładziutkie niczym jedwab wydmy, na których słońce i chmury tworzą wyjątkowy spektakl. Aż ma się wrażenie, że pustynia mówi tu nie ciszą, lecz obrazami.
Nie do zapomnienia są świty i wieczory, kiedy światło osuwa się po skałach i wydmach wydobywając z nich kolory niewidoczne w pełnym słońcu: rudości, ochry i przygaszonego niebieskiego. Stojąc wówczas w ciszy można poczuć, że uczestniczy się w czymś, czego nie da się zatrzymać na fotografii, ani w pełni opisać słowami. Równie ekscytujące są noce na Saharze. To czarne niczym heban niebo, na którym świecą miliardy gwiazd i cisza, która to wszystko, codzienne i znajome, pozwala pozostawić daleko za sobą.
Tassili n'Ajjer przestało być dla mnie tylko celem podróży samym w sobie. Stało się doświadczeniem, które zostaje w człowieku na długo. Za każdym razem wracałem z Sahary z poczuciem wdzięczności, ale też z pokorą. Zrozumiałem, że pustynia, którą z daleka łatwo uznać za pustą i milczącą, w rzeczywistości jest pełna obrazów. Trzeba tylko nauczyć się patrzeć na nią uważniej.
Mariusz Marcysiak
Mariusz Marcysiak - fotografik, dziennikarz, reportażysta, podróżnik i popularyzator wiedzy o fotografii.
Fotografia i podróże to dla mnie nie tylko praca, ale nade wszystko pasja. To możliwość poznawania innych społeczności, kultur, miejsc, a także bycia świadkiem wydarzeń. Czasem tych zupełnie zwykłych, a czasem niezwykłych.
Zapraszam do obserwowania otaczającego nas świata moimi kadrami - LINK.

Zobacz także
(niedziela, 31 maja, godz. 10.00).
(piątek, 22 maja, godz. 18:30).
(piątek, 15 maja, godz. 18:00).
(piątek, 10 kwietnia, godz. 18.00).
(18 listopada, godz. 18:00).