02.04.2024 09:00

Rodzina Fedorońko. Historia jak z „Szeregowca Ryana”

110
25 marca 2024 r. w Szkole Podstawowej im. Marii Dąbrowskiej w Komorowie odbyła się uroczystość poświęcona rodzinie Fedorońko, która była pochodzenia ukraińskiego i wyznania prawosławnego. Nie było to jednak przeszkodą dla jej przedstawicieli, gdy zrozumieli, że Ojczyzna – Polska, wymaga od nich wartości najcenniejszej – swojego życia.

Patriarcha rodu, ks. ppłk Szymon Fedorońko – naczelny kapelan wyznania prawosławnego w Wojsku Polskim, zginął w Katyniu wiosną 1940 r. Cztery lata później, służąc w Polskich Siłach Zbrojnych, podczas lotu bojowego nad Niemcami ginie najstarszy z jego synów, 26-letni Aleksander. Najmłodszy, 22-letni Orest poległ w szeregach Armii Krajowej w pierwszym dniu Powstania Warszawskiego. Natomiast jego o dwa lata starszy brat Wiaczesław, walczący w Zgrupowaniu AK „Gurt”, ginie 17 dni później. Aż trudno uwierzyć, że tyle tragedii może pomieścić historia jednej rodziny.

Latem 1944 r. Wiaczesław Fedorońko wynajął w Komorowie-Granicy dom, do którego przywiózł swoją rodzinę. Sam poszedł do Powstania – po śmierć. Dlatego społeczność szkolna z Komorowa postanowiła przypomnieć bohaterską postawę Fedorońków, mając na uwadze toczącą się za naszą wschodnią granicą wojnę Ukrainy z Rosją.

Zebrani uczniowie z kl.7-8 wraz z przybyłymi gośćmi, wśród których była Pani Aleksandra Fedorońko-Adamczewska (córka Wiaczesława) oraz Wójt Gminy Michałowice, Małgorzata Pachecka, zostali zapoznani z życiorysami głównych bohaterów w kontekście II wojny światowej. Następnie aktorzy, harcerze jak i wspomniani goście udali się na teren szkoły, aby odsłonić pamiątkową tablicę poświęconą rodzinie Fedorońko oraz podlać posadzone z tej okazji drzewo pamięci.

Pamiętajmy o osobach zasłużonych dla naszego regionu i miejscach, które są tak ważne dla nas, bo wszystko to tworzy naszą Małą Ojczyznę. Znajomość naszej lokalnej historii jest doskonałą drogą do nauczenia się i pamiętania o historii Polski.

Daniel Wolborski

Ewa Głowala

Nauczyciele ze Szkoły Podstawowej w Komorowie

 

Życiorysy rodziny Fedorońko

Nazywam się Szymon Fedorońko. Byłem podpułkownikiem Wojska Polskiego i naczelnym kapelanem wyznania prawosławnego w polskim wojsku. Urodziłem się we wsi Czerteż koło Sanoka 21 sierpnia 1893 r. Mój tata Michał był proboszczem w lokalnej cerkwi i miał korzenie ukraińskie. Idąc w jego ślady ukończyłem w 1914 r. Seminarium Prawosławne w Żytomierzu. Okres I wojny światowej z jednej strony był dla mnie trudnym czasem, ponieważ zginął mi tata, z drugiej zaś strony poznałem i poślubiłem Elizę Kislinger, która przyjęła moją prawosławną wiarę i zmieniła imię na Wiera. W latach 1918-1922 urodziło się nam trzech synów: Aleksander, Wiaczesław i Orest.

W latach 1918-1919 współpracowałem z Polską Organizacją Wojskową podlegającą Józefowi Piłsudskiemu. Przyszłość swoją i swojej rodziny widziałem w odrodzonej Polsce i polskim wojsku. Zaciągnąłem się jako ochotnik kapelan do Wojska Polskiego w 1920 r. i uczestniczyłem w działaniach wojennych przeciwko atakującym ze wschodu bolszewikom radzieckim. W 1922 r. zostałem zawodowym kapelanem w stopniu kapitana. Służyłem w Wojsku Polskim, początkowo jako szef duszpasterstwa prawosławnego w Przemyślu, potem w Lublinie, a następnie w Warszawie. Od 1934 r. kierowałem  Głównym Urzędem Duszpasterstwa Prawosławnego Wojska Polskiego, gdzie byłem inicjatorem wydania prawosławnego modlitewnika dla żołnierzy w języku polskim. Wydawałem też zarządzenia, aby kazania w cerkwi z okazji świąt 11 listopada w intencji państwa polskiego były głoszone w języku polskim. Objąłem funkcję naczelnego kapelana prawosławnego Wojska Polskiego.

Przyszedł wrzesień 1939 r. Ewakuowałem się na wschód wraz z Biurem Wyznań Niekatolickich Ministerstwa Spraw Wojskowych i zostałem wzięty do niewoli przez Rosjan w okolicach miejscowości Równe. Chociaż znałem bardzo dobrze język rosyjski oraz ukraiński  i miałem możliwość ucieczki, nie zdjąłem munduru, poszedłem do niewoli.

Na początku trafiłem do obozu jenieckiego w Starobielsku, następnie wraz z innymi kapelanami przewieziono nas do więzienia w Moskwie. Odmówiłem współpracy z władzami rosyjskimi i zostałem przetransportowany 11 kwietnia 1940 r. do obozu jenieckiego w Kozielsku, zaś 28 kwietnia 1940 r. wywieziony do Katynia i tam zamordowany strzałem w tył głowy. Moje szczątki zostały ekshumowane przez Niemców wiosną 1943 r.

Pośmiertnie zostałem odznaczony Orderem Orła Białego w 2018 r.

Pamiętaj o mnie!

grafika prezentująca treść komunikatu

 

Nazywam się Aleksander Fedorońko. Urodziłem się 21 stycznia 1918 r. w Żytomierzu. Byłem synem Szymona i Wiery Fedorońko. W latach 1932-1934 uczyłem się w Państwowym Gimnazjum im. Stanisława Staszica w Lublinie. Po przeniesieniu się naszej rodziny do Warszawy ukończyłem Gimnazjum im. Króla Władysława IV (matura 1936 r.). Poziom nauczania w szkole był bardzo wysoki. Brałem aktywny udział w szkolnych kołach zainteresowań z dziedziny techniki, lotnictwa i przysposobienia wojskowego. Pod koniec lat 30. zostałem słuchaczem Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Warszawie. Podczas kampanii wrześniowej 1939 r. służyłem w stopniu podporucznika w Brześciu nad Bugiem. Nie wykonałem żadnego lotu bojowego. Pod koniec września roku 1939 przez Rumunię przedostałem się do Francji, gdzie też nie uczestniczyłem w walkach z Niemcami.

Po klęsce Francji w 1940 r. ewakuowałem się do Wielkiej Brytanii, gdzie po odbyciu dwóch kursów pilotażu od 1943 r. latałem w stopniu porucznika  w 300. Dywizjonie Bombowym im. Ziemi Mazowieckiej.

W czasie nalotu na Niemcy 25 kwietnia 1944 r. samolot, w którym się znajdowałem, został zestrzelony nad miejscowością Mannheim. Pochowano mnie wraz z pozostałymi sześcioma członkami załogi na miejscowym cmentarzu.

Pośmiertnie odznaczono mnie Krzyżem Walecznych.

Pamiętaj o mnie!

grafika prezentująca treść komunikatu

 

Nazywam się Wiaczesław Fedorońko pseudonim „Sławek”. Urodziłem się 20 lutego 1920 r. w Warszawie. Byłem synem Szymona i Wiery Fedorońko oraz bratem Aleksandra i Oresta. Ukończyłem Gimnazjum im. Króla Władysława IV w Warszawie. Poziom nauczania w szkole był bardzo wysoki. Brałem aktywny udział w szkolnych kołach zainteresowań z dziedziny techniki, lotnictwa i przysposobienia wojskowego. Rozpocząłem studia w Centralnym Instytucie Fizycznym, ale wybuch wojny uniemożliwił mi ich dokończenie.

Od początku wojny byłem w konspiracji. Wraz z bratem Orestem ukończyłem tajną podchorążówkę. Zajmowałem się m.in. wyrabianiem fałszywych dokumentów i kolportażem prasy podziemnej. Ponadto zrealizowałem podziemny kurs medyczny. Chodziłem także na lekcje boksu do Zakładu Gimnastyczno-Sportowo-Leczniczego Stefana Szelestowskiego przy ul. Hożej.

W tym czasie poznałem inżyniera chemika Aleksandra Niwińskiego. Zostaliśmy wspólnikami w hurtowni „Wyrobów Monopolu Spirytusowego” przy Miodowej. W okresie wojny spirytus był wyjątkowo cenną walutą. Mając kontakty z Niemcami, zdobywaliśmy wiadomości, kupowaliśmy od nich broń, zyski z handlu spirytusem przeznaczaliśmy na wykupywanie więźniów z rąk niemieckich. W naszej hurtowni był magazyn broni.

W lipcu 1944 r. wynająłem letnisko w Komorowie-Granicy u Państwa Zielińskich, dokąd wywiozłem całą rodzinę. Wejście do powstania uważałem za sprawę honoru. Nie wierzyłem w powodzenie powstania. Mamy tylko dobre chęci. Broni i amunicji mamy 80 proc. mniej, niż może wynosić minimum do rozpoczęcia. To jest proste szaleństwo, ale uznałem, że dezerterem nie będę. W Powstaniu Warszawskim byłem zastępcą dowódcy 153. Plutonu 1. Kompanii Zgrupowania Armii Krajowej „Gurt". Walczyłem w Śródmieściu, w okolicach ulicy Żelaznej, Marszałkowskiej, uczestniczyłem w walkach o Dworzec Główny.

Poległem 18 sierpnia 1944 r. w trakcie szturmu na Bar „Żywiec”, który znajdował się przy ulicy Marszałkowskiej. Z tego miejsca Niemcy ostrzeliwali Aleje Jerozolimskie. Zostałem śmiertelnie ranny. Do ostatniego naboju prowadziłem ogień, osłaniając odwrót moich żołnierzy. Po wyczerpaniu amunicji rozebrałem na części bezużytecznego już stena, rozrzucając części po gruzach, aby broń nie dostała się w ręce wroga.

Pozostawiłem po sobie żonę Krystynę i córki, Aleksandrę i Wiesławę.

Zostałem odznaczony Warszawskim Krzyżem Powstańczym.

Pamiętaj o mnie!

grafika prezentująca treść komunikatu

 

Nazywam się Orest Fedorońko pseudonim „Fort”.  Urodziłem się 24 maja 1922 r. w Warszawie. Byłem synem Szymona i Wiery Fedorońko oraz bratem Aleksandra i Wiaczesława. Ukończyłem Gimnazjum im. Króla Władysława IV w Warszawie. Poziom nauczania w szkole był bardzo wysoki. Brałem aktywny udział w szkolnych kołach zainteresowań z dziedziny techniki, lotnictwa i przysposobienia wojskowego. W trakcie wojny pracowałem w warsztacie samochodowym przy ulicy Hożej.

Działałem w konspiracji, podczas której zostałem żołnierzem Batalionu Saperów Praskich Armii Krajowej. Następnie należałem do samodzielnego oddziału dywersyjno-bojowego Kierownictwa Dywersji Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej, zwanego też „oddziałem dyspozycyjnym B”. W ramach służby w tym oddziale uczestniczyłem 26 listopada 1943 r. w ataku na dwa samochody z żandarmami niemieckimi przy ulicy Nowy Świat. Ponadto wykonywałem wyroki śmierci na zdrajcach.

Dzień przed wybuchem powstania byłem jeszcze w szpitalu, miałem operowany wyrostek robaczkowy. Wyszedłem ze szpitala i poszedłem do boju. 1 sierpnia przydzielono mnie do I plutonu oddziału ochronnego Kwatery Głównej sztabu Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej. Poległem tego dnia w trakcie obrony budynku Powszechnej Kasy Oszczędności przy ul. Jasnej, w którym usytuowana była Komenda Główna Okręgu  Armii Krajowej.

Pamiętaj o mnie!

grafika prezentująca treść komunikatu

 

 

 

 

 

 

Opublikowany przez: Mariusz Marcysiak

Zobacz także